Pisanki są wycinane przy pomocy miniszlifierki. Następnie - moczone w wybielaczu, aby wytrawić błonę, która pozostaje w jaju. Mnie bardzo ta technika odpowiada i myślę, że wrócę do niej w przyszłym roku. Choć na początku było trudno opanować "maszynę" i kilka wydmuszek poległo.
Kilka jaj wykonanych tą techniką stanowiło świąteczne prezenty - dlatego czekałam z pokazaniem ich na blogu. Mam nadzieję, że obdarowanym się podobały.
Czas wracać do poświątecznej rzeczywistości. Tak więc i posty w najbliższym czasie będą pewnie rzadsze, bo egzaminy coraz bliżej.